WYWIADY

Akcje czy fundusz akcyjny? Grzegorz Olszewski (Agio Funds TFI)

akcje-czy-fundusz-akcyjny-grzegorz-olszewski-agio-tfi

Akcje czy fundusz akcyjny? To jeden z częstych dylematów początkujących inwestorów. Kto powinien wybrać fundusz inwestycyjny, a dla kogo lepszym pomysłem będzie inwestowanie bezpośrednio w akcje? Jaka jest różnica w wymaganej wiedzy i ilości czasu, który trzeba poświęcić? Czy inwestowanie w fundusze wiąże się z dużo wyższymi kosztami? Jaki znaczenie ma płynność i kwestie podatkowe? Próbowałem znaleźć odpowiedzi na te i inne pytania podczas rozmowy z Grzegorzem Olszewskim, dyrektorem sprzedaży w Agio Funds TFI.

Moje podejścia zakłada, że mając małą wiedzę, nie warto próbować pokonać rynek, lecz inwestować pasywnie – kupić cały indeks i nastawić się na długi termin, korzystając z funduszy inwestycyjnych lub ETF. Natomiast jeśli mam przewagę konkurencyjną, mogę próbować pokonać rynek, inwestując aktywnie (selekcja, timing) bezpośrednio w akcje. Jak wygląda Twoje spojrzenie?

To podejście jest mi bliskie, ale mimo wszystko uważam, że fundusze inwestycyjne są też bardzo dobrym instrumentem nie tylko dla klientów, którzy mają mniejszą wiedzę i nie potrafią szukać dobrych spółek. Bo to też, powiedzmy sobie szczerze, nie jest proste. Już nie mówiąc o tym, że na to wszystko potrzebny jest czas. Więc nawet osoby, które mają wiedzę i doświadczenie, bo pracowali jako analitycy, maklerzy czy doradcy w banku, wybierają nieraz fundusze inwestycyjne z prostego względu – jest to dla nich zrozumiałe i stosunkowo proste. Zakupu funduszu inwestycyjnego można dokonać przez Internet jednym kliknięciem.

Fundusze inwestycyjne mogą dawać duże możliwości inwestycyjne również dla klientów profesjonalnych, ponieważ dają dostęp do rynków trudno dostępnych, np. w Chin, Indii czy Brazylii. Rynek amerykański jest może nieco bliższy, ale ograniczają go bariery czasowe i często po prostu lepiej wybrać sobie fundusz inwestycyjny.

No i co jest ważne, mamy płynność – zarówno przy wpłatach jak i wypłatach. Doceniają to choćby fundusze inwestycyjne, które inwestują w j.u. innych funduszy. Gdyby nie było korzyści inwestowania w takiej formie, inwestorzy profesjonalni (fundusze) by tak nie działali. A jednak często tak robią. Stąd też popularność funduszy rośnie, szczególnie teraz, gdy mamy niskie stopy procentowe.

Fundusze dają też możliwość inwestowania na rynkach zamkniętych, niedostępnych nawet dla inwestora profesjonalnego. Można przykładowo zainwestować na rynku wierzytelności czy nieruchomości komercyjnych.

Fundusz akcyjny pobiera opłatę za zarządzanie – ok. 4% rocznie. Czy nie lepiej kupić akcje samemu i zaoszczędzić na opłacie?

Być może 4% to nie jest mało, ale to się zmienia. Opłaty zaczynają spadać, co widać w szczególności wśród funduszy obligacyjnych – kiedyś 2%, a dziś 1%.

Odnosząc się do inwestowania pasywnego, próba samodzielnego odwzorowania indeksu WIG byłaby bardzo pracochłonna i nie sądzę, aby inwestorowi indywidualnemu się to opłacało.

Co do inwestowania aktywnego, warto przeliczyć ile wynosi opłata w stosunku do zainwestowanych pieniędzy. Inwestując przykładowo 100 000 zł, jest to ok. 4 tys. zł w skali roku, czyli 333 zł miesięcznie. Może się więc okazać, że biorąc pod uwagę czas, który zaoszczędziliśmy (nie szukając spółek samodzielnie), wcale nie jest drogo. Tym bardziej, że inwestując bezpośrednio też ponosimy opłaty, przede wszystkim transakcyjne.

Jeśli zainwestujemy w fundusz akcyjny, który zachowuje się lepiej, niż benchmark, a takich funduszy na rynku nie brakuje, no to w sumie dlaczego nie zapłacić tych 4%.

 W zestawieniu za 2016 r jedynie 9 funduszy akcyjnych pokonało WIG. Wasz AGIO Agresywny akurat występuje w tym zestawieniu, jednak generalnie niewielu funduszom się to udaje. Czy od tych, którym się udaje, możemy oczekiwać, że dobre wyniki będą powtórzone w przyszłości?

Oczywiście nigdy nie mamy gwarancji, ale najlepszym wyznacznikiem są wyniki nie tyle funduszu, co zarządzającego. W Polsce wyniki w większym stopniu, niż w funduszach zagranicznych, zależą od jednego człowieka, a nie od całego team’u zarządzających. Pytanie jaka jest gwarancja, że fundusz powtórzy swój wynik. Najlepszą odpowiedzią jest oczywiście historia. Im dłuższa, tym lepsza. Bartosz Arenin, kierujący wspomnianym Agio Agresywny Spółek Wzrostowych, ma długi track record. Spoglądając na jego 5-letnie wyniki inwestycyjne zobaczymy, że zarobił 3 razy tyle, co WIG. I to nie w jednym roku –  jego fundusze systematycznie zachowują się lepiej. To jest najlepsze potwierdzenie. Zarządzający, który nie bije benchmarku przez rok, dwa, trzy, z dużym prawdopodobieństwem w czwartym roku też tego benchmarku nie pokona.

 A jak powinien wyglądać benchmark funduszu akcyjnego? Przeważnie jest to indeks skorygowany o gotówkę, którą utrzymuje.

Na pewno nie powinien mieć żadnych domieszek dłużnych, co się niestety spotyka i jestem tego przeciwnikiem. Benchmark powinien być po prostu czysty. Jeśli jest to fundusz akcyjny, za benchmark chciałbym mieć po prostu WIG. Szczególnie jeśli fundusz pobiera górną granicę opłaty za zarządzanie. Co innego fundusze mieszane – opłaty są niższe i benchmark jest inny, bo też inna jest struktura portfela. W AGIO Agresywnym benchmarku nie mamy, bo to jest fundusz niebenchmarkowy. Natomiast w przypadku Agio Akcji Plus benchmarkiem jest czysty WIG.

 W którym momencie najlepiej zacząć inwestować?

Ciągle sprowadzamy fundusze do takiej bardzo aktywnej roli. Niezależnie od tego, czy mam akcje czy fundusz akcyjny, wymaga to ode mnie pewnej aktywności, wiedzy co się dzieje na rynku. Aktywne inwestowanie może być zgubne dla klienta, bo jest to po prostu bardzo trudne. Uwzględniając, jak działa psychologia człowieka, często kupuje się wtedy, kiedy jest drogo, a nie kiedy jest tanio. Statystycznie niewielu klientów, działając aktywnie, zarabia na funduszach akcyjnych. Dlatego ja jestem zdecydowanie zwolennikiem bardziej pasywnych strategii, zwłaszcza wykorzystujących dzisiejsze technologie. Można zbudować dla klienta portfel, który będzie automatycznie reagował na zmieniający się rynek. To znaczy, jeśli rynek rośnie, to udział akcji w portfelu klienta się zmniejsza. A gdy rynek spada, udział akcji wzrasta. Takie rozwiązania są już dostępne na rynku i wydaje mi się, że w tym kierunku rynek zmierza – inwestowanie bardziej pasywne. Ono zyskuje coraz większą popularność na całym świecie, bo nie wymaga od nas dużego zaangażowania w proces inwestycyjny, a tego ludzie oczekują. Tak jak kupujemy nowe technologie, dzięki którym żyje się łatwiej, będziemy kupować to, co będzie dla nas zyskowne i proste.

Odnosząc się do tych strategii pasywnych, czy lepiej nastawić się na regularne wpłaty czy spróbować poszukać dołka?

Zdecydowanie regularne wpłaty – czyste rozwiązania funduszowe, zapewniające regularność wpłat, a co ważne, niskokosztowe. Są już dostępne na rynku i zyskują coraz większą popularność. Od początku roku otworzyliśmy już ok. 1300 programów regularnego oszczędzania. Trafić w dołek jest trudno nawet zarządzającym. Jest to niełatwe również z psychologicznego punktu widzenia.

Zaletą funduszy inwestycyjnych na pewno jest zapewnienie płynności, z czym może być problem w przypadku inwestowania bezpośrednio w małe spółki.

Należy pamiętać, że przy funduszach inwestycyjnych też mamy ryzyko płynności. Teoretycznie fundusz może stracić płynność w wyniku różnych zdarzeń rynkowych, czy w wyniku złych decyzji inwestycyjnych. To ryzyko występuje, w szczególności w funduszach zamkniętych. W funduszach otwartych na pewno jest o wiele mniejsze. W obszarze małych i średnich spółek to ryzyko jest większe niż w przypadku spółek z WIG 20. Zawsze też jest pytanie o jakich kwotach inwestycji mówimy.

Przy inwestycjach giełdowych, czas na rozliczenie ewentualnych strat wynosi 5 lat. Przy funduszach parasolowych nie ma ograniczenia czasowego – podatek jest płacony dopiero przy wyjściu z funduszu. I to też stanowi pewną zaletę funduszy.

Korzyści podatkowe odnoszą się do funduszy parasolowych. Tam przechodząc między funduszami nie płacimy podatku. Natomiast, jeśli wychodząc z parasola, jesteśmy stratni na inwestycji, to później niestety nie możemy tego odliczyć od ewentualnych zysków z kolejnych inwestycji. Natomiast inwestując bezpośrednio w akcje masz tę korzyść, że możesz sobie te straty rozliczyć. W przypadku funduszy inwestycyjnych tego nie ma. Mam nadzieję, że w przyszłości zostanie to zmienione, żeby zachęcić ludzi do inwestowania w fundusze, a tym samym do rozwoju rynku kapitałowego.

Tagi

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Inwestowanie aktywne wiąże się z próbą pobicia benchmarku. Inwestowanie pasywne wiążę się z inwestowaniem tylko i wyłącznie w dany benchmark. Za wyjątkiem funduszu Ipopema m-indeks, w zasadzie wszystkie fundusze polskich akcji są funduszami aktywnymi, tzn. w których zarządzający próbują pobić benchmark (WIG, mwig40, sWi80 lub kombinację powyższych).

    Ze względu na wysokie koszty (opłaty za zarządzanie w polskich funduszach są dwukrotnie wyższe niż w funduszach zagranicznych TFI) sztuka w długim (kilkuletnim) terminie udaje się niewielu. Opłaty, jakie w ostatnim roku kalendarzowym zostały naliczone w danym funduszu każdorazowo sprawdzimy w KIID.

    • Wszystko się zgadza. Co do inwestowania w benchmark (i. pasywne), w polskich warunkach jest ono problematyczne. Wybór funduszy ETF na GPW jest mizerny. Czy według Ciebie lepiej zainwestować w fundusz inwestycyjny „uniwersalny” (benchmarkujący się do WIG) czy w ETF na WIG20?