WYWIADY

Kariera w finansach i inwestowanie. Paweł Cymcyk (ZMID)

zmid-kariera-w-finansach

Kariera w finansach – czy licencje maklera i doradcy mogą w niej pomóc? Jak wyróżnić się na finansowym rynku pracy? W jakim kierunku zmierza licencjonowanie? Na te pytania spróbuje odpowiedzieć Paweł Cymcyk, prezes ZMID, analityk z 10-letnim doświadczeniem i autor bloga DNA Rynków. Paweł opowie również o tym, jak wyglądały jego początki w inwestowaniu oraz jak ewoluowało jego podejście.

Czym zajmuje się ZMID?

ZMID to skrót od Związek Maklerów i Doradców. Jest to stowarzyszenie, które zrzesza ponad 1800 osób na polskim rynku finansowym. Członkami są osoby, które posiadają licencję maklera papierów wartościowych lub doradcy inwestycyjnego, a jako Członkowie Wspierający przynależeć mogą też osoby, które nie mają licencji – a które także chcą korzystać z inicjatyw, które organizujemy. ZMID jest platformą, gdzie można nawiązywać relacje, wymieniać poglądy czy integrować się. ZMID też pomaga maklerom i doradcom w znalezieniu zatrudnienia, przeprowadzając profesjonalne projekty rekrutacyjne.

Czego może się u Was nauczyć początkujący inwestor?

ZMID ma różne ścieżki certyfikacji, m.in. Financial Market Consultant i Financial Market Expert. Początkujący inwestor może także dowiedzieć się, czy chce być maklerem lub doradcą – czy jest mu to potrzebne, a dzięki cyklowi Kariera w Finansach dowiedzieć się jak wygląda praca w zawodach związanych z finansami.

Poza częścią edukacyjno-merytoryczną, może też poznać ludzi sukcesu w finansach. Spotkania Your Empowering Success, na których sam miałeś okazję być, to miejsce gdzie można nawiązać relację, gdzie początkujący inwestor może zobaczyć inwestorów z krwi i kości. Może zobaczyć, że to nie są osoby o nadprzyrodzonych umiejętnościach, tylko osoby ciężko pracujące, zaangażowane, ale które też są ludźmi – mają swoje emocje, lepsze czy gorsze dni.

Początkujący inwestor może też zobaczyć praktyczne przykłady przeglądu poszczególnych sektorów czy segmentów rynkowych. Gdy mamy jakiś duży debiut, nasi wykładowcy przygotowują analizy, aby inwestorzy wiedzieli, jak zgodnie z teorią i praktyką można podejść do poszczególnych kwestii inwestycyjnych. Ostatnim takim przykładem był debiut GetBack, gdzie opisywaliśmy branże windykacyjną.

Czy warto dziś zostać maklerem lub doradcą? Sam masz licencje maklera, doradcy, a także CFA.

Tak, mam licencję maklera papierów wartościowych od 2007 roku, CFA od 2013 i doradcy inwestycyjnego od 2016. Czy warto być maklerem lub doradcą? Jako analityk mogę śmiało odpowiedzieć… to zależy. Jeżeli chcemy poznać praktykę, jak inwestować na rynku, jak wyceniać akcje, zostanie maklerem lub doradcą niestety nam w tym za bardzo nie pomoże. Egzaminy na maklera i doradcę są egzaminami dość mocno teoretycznymi. Te egzaminy sprawdzają, czy mamy motywację do tego, żeby się uczyć.

Jednak jeżeli jesteśmy początkującym inwestorem, który w przyszłości chce być zarządzającym funduszem lub pełnić znaczącą funkcję w sektorze finansowym, to na pewno te licencje bardzo pomagają w starcie kariery. A na początku wyróżnienie się jest bardzo ważne. Żeby nie być gołosłownym – weźmy mój przykład. Ukończyłem informatykę na Uniwersytecie Gdańskim i nie był to kierunek związany z ekonomią czy finansami. Na poważnie zainteresowałem się rynkiem finansowym, kiedy zacząłem myśleć o licencji maklerskiej i stwierdziłem, że chciałbym realizować swoją karierę na rynku finansowym. Uznałem, że licencja maklerska dużo może mi pomóc, no i tak też dokładnie było. Dzięki licencji maklerskiej zmieniłem swoją pierwszą pracę, potem nabyłem nowe kompetencje, zwiększałem swoje możliwości.

Jaka przyszłość czeka licencje maklera i doradcy? Jakiś czas temu dużo się mówiło o deregulacji.

Proces deregulacji został już z punktu widzenia legislacyjnego zakończony. 5-7 lat temu był faktycznie pomysł, aby znieść licencje. ZMID sugerował wtedy, że nie jest to najbardziej optymalne rozwiązane, bo licencja pomaga wyróżnić się młodym osobom. Do rozważenia jest oczywiście, jak ten egzamin powinien zmienić swój zakres. Obecnie licencję można uzyskać bezpośrednio przez zdanie egzaminu, ale też pośrednio dzięki posiadaniu licencji zagranicznych.

Komu dedykowane są licencje maklera i doradcy? Czy są przepustką do kariery w finansach?

Makler będzie przede wszystkim dla osób, które są zainteresowane swoim pierwszym krokiem w finansach. To jest tylko 1 egzamin, który trwa 3 godziny. To świetny pomysł dla osoby, która zastanawia się, czy chciałaby odnaleźć swoją karierę w finansach. Doradca jest już zdecydowanie większym wysiłkiem, bo to już są 3 egzaminy, no i też zakres materiału istotnie szerszy. Więc powiedziałbym, że takim pierwszym krokiem powinien być makler, a doradca inwestycyjny dla osoby, która jest już przekonana, że rzeczywiście w finansach chce robić karierę i widzi szansę, że będzie zarządzała funduszem. Bo wtedy taka licencja doradcy bardzo mocno pomaga.

Jak będzie wyglądać rola maklera w przyszłości? Handel systematycznie przenosi się do internetu.

Przewidywanie przyszłości jest rzeczą trudną, zwykł mawiać Mark Twain. W 2000r na liście zawodów najbardziej zagrożonych wymarciem, na jednej z pierwszych pozycji był makler, jednak póki co, prognozy się nie sprawdziły. Obecnie rola maklera ewaluuje w kierunku doradztwa inwestycyjnego. Co do przyszłości, nie jestem pewien jak ten zawód będzie wyglądał, ale co do tego, że inwestorzy zawsze będą chcieli mieć człowieka po drugiej stronie, jestem absolutnie przekonany. Nawet najlepszy robo advisory, który przygotuje strategię i sam wykona zlecenia, nie będzie w stanie nas uspokoić, kiedy będą spadki czy omówić bieżące zdarzenia. Człowiek jest zwierzęciem społecznym i pod tym względem nie wierzę, że jakikolwiek system będzie w stanie go zastąpić.

Od kilku lat prowadzisz blog DNA Rynków. Jak to się stało, że go założyłeś?

Szukałem miejsca, gdzie byłyby zebrane najważniejsze informacje, które wpływają na rynek. Jednak w 2010 nie potrafiłem takiego znaleźć – informacje były porozrzucane po różnych stronach. W jednym miejscu były newsy, gdzie indziej kalendarium makroekonomiczne, gdzie indziej opisy makro, nadchodzące wydarzenia czy analizy jak to wpłynie na poszczególne klasy aktywów. Chciałem zrobić to trochę dla siebie, a z drugiej strony, żeby zmusić się do regularności. Pojawił się pomysł poprowadzenia programu, który na początku był w Bankierze, a potem przeniósł się na oficjalny blog – DNA Rynków. Chyba dobrze wpada w oko, bo już w 2014 DNA Rynków wygrało konkurs na Ekonomiczny Blog Roku. Obecnie DNA Rynków to miejsce dla inwestora, który ma stosunkowo mało czasu, a chciałby  się dowiedzieć, co się dzieje w świecie inwestycyjnym i w jaki sposób wpływa to na jego inwestycje. To jest miejsce gdzie można sobie wyrobić opinię, a potem zastosować do swojego portfela. Ok 1000 osób tygodniowo ogląda regularnie DNA.

Chyba prowadzisz też szkolenia?

Tak, m.in. na kursie Financial Market Consultant, gdzie prowadzę blok makroekonomiczny. Prowadzę uczestników przez cały cykl koniunkturalny. Często mam też okazję opowiadać o finansach behawioralnych, emocjach w inwestowaniu oraz o medialnej burzy informacyjnej, czyli na jakie media warto zwracać uwagę, a co jest zwyczajnym szumem informacyjnym.

Czy warto inwestować akurat na giełdzie? Są przecież nieruchomości, kruszce, sztuka, czy własny biznes.

Oczywiście każdy sposób inwestowania może być dla kogoś bardziej odpowiedni lub mniej. Uważam, że przynajmniej część aktywów naszego portfela warto trzymać w aktywach, które są dość płynne. Nie sposób będzie szybko sprzedać samochód, czy antyku, nie sposób będzie sprzedać szybko mieszkanie bez znaczącej straty, a w przypadku inwestycji giełdowych (akcje lub fundusze), kupienie lub sprzedanie istotnej części portfela nie będzie stanowiło żadnego kłopotu. No i na rynku akcyjnym dość dobrze widać, że w długim terminie te inwestycje przynoszą zyski.

Mówi się, że w długim terminie rynek akcji rośnie. TFI przeważnie rekomendują fundusze akcyjne na min. 5 lat. Statystyki zyskowności są różne w zależności od przyjętego okresu. Licząc od początku giełdy stopa zwrotu WIG wyniosła 15% rocznie, od 2000r – 8% rocznie, a za ostatnie 10 lat WIG ledwo wyszedł na zero. Jak powinniśmy rozumieć „długi termin” ?

Wybierając okres 10 lat dla warszawskiego parkietu, można by powiedzieć, że notujemy straty. Jednak przykład ostatnich 10 lat jest o tyle niefortunny, że równo 10 lat temu mieliśmy szczyt hossy. Co do długiego terminu – nie chodzi o to czy to jest  5, 10 czy 15 lat. Długi termin to słowo klucz, które powinniśmy rozumieć „nie ulegaj emocjom, nie zajmuj się tym każdego dnia”.

Jeśli chcesz zacząć inwestować, to musisz mieć bardzo prosty plan, który będzie się opierał na trzech filarach: ile chciałbyś zarobić, ile możesz ewentualnie stracić i jak długo możesz w takiej inwestycji pozostać. Mając odpowiedzi na te 3 pytania jesteśmy przygotowani na wszystko i to jest dla mnie odpowiedź na długi termin.

Długi termin nie jest kwantyfikowalny. Dla niektórych będą to 2 godziny, dla niektórych 20 lat. Długi termin to czas, w którym nie będziesz podchodził emocjonalnie do swoich decyzji.

Jakimi regułami kierujesz się w inwestowaniu i jak ewoluowało Twoje podejście?

Nie używam żadnych wyrafinowanych wskaźników, o których mógłbym powiedzieć, że sam je opracowałem i opanowałem do perfekcji. Absolutnie nie. Staram się trzymać najprostszych możliwych metod. Chodzi dokładnie o odpowiedzi na te 3 proste pytania: ile chciałbym zarobić, ile mogę stracić (tak aby jeszcze czuć się komfortowo) i jak długo mogę w inwestycji pozostać. To jest fundament każdej mojej inwestycji – na rynku giełdowym, w nieruchomości, czy każdej innej, w którą bym wchodził.

Ale wcześniej, kiedy te 15 lat temu zaczynałem swoje pierwsze przygody z akcjami, to te podejście było inne – w jak najkrótszym czasie zarobić jak najwięcej. Stąd krótka przygoda z giełdą, potem roczna przygoda z rynkiem walutowym i forexem (2006-08), a potem fundusze inwestycyjne (od 2008 roku). Moje podejście zmieniało się przez pryzmat klas aktywów, które brałem pod uwagę. Początkowo zakładałem, że muszę się koncentrować tylko na jednej rzeczy – najpierw tylko akcje, potem tylko forex, a następnie jedynie fundusze inwestycyjne. A teraz już rozumiem, że trzeba mieć parę aktywów. Więc obecnie nie przesuwam tych inwestycji 100% w jedną lub drugą stronę, co robiłem wcześniej i co moim zdaniem było błędem. Nie zakładam już, że muszę zarobić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie.

Na początku wszystko wydaje się proste i oczywiste, idealne na rachunkach demo, gdzie w prosty sposób się kupuje, sprzedaje, czasem na gigantycznej dźwigni. Każdy inwestor początek ma taki sam. Różnica jest tylko w tym, czy uczymy się na swoich błędach. Czy tylko stwierdzamy „na akcjach mi nie wyszło, to pójdę na kontrakty terminowe, na kontraktach mi nie wyszło, to pójdę na forex, na forexie mi nie wyszło, to wymyślę jeszcze coś innego, może bitcoin”. To jest droga do nikąd. W końcu nam się skończą pieniądze albo cierpliwość. Trzeba też zrozumieć, że straty są naturalną częścią inwestycji. Naprawdę bałbym się, gdybym miał każdą kolejną inwestycję trafną. Bo to by znaczyło, że moja czujność jest totalnie uśpiona, że miałbym przeczucie, że zawsze będę miał rację. A więc zaczynam grać za coraz większe stawki, które sprawią, że w końcu ta pomyłka, która nastąpi będzie bardzo bolesna.

Co byś poradził początkującym inwestorom? Od czego zacząć inwestowanie? Są zwolennicy podejścia „najpierw nauka, teoria, a dopiero później wejście na rynek”. Inne podejście zakłada, że „pomijamy teorię, liczy się tylko nauka na realnym rynku z prawdziwymi pieniędzmi, gdzie trzeba mierzyć się z emocjami”.

Ja popełniłem mnóstwo błędów stwierdzając na początku, że „tylko praktyka, praktyka, praktyka, wszystko wyjdzie w praniu” i to były bardzo kosztowne błędy. Więc jak ktoś mówi, że wiedza jest droga, że jakiś kurs czy szkolenie jest drogie, to ja odpowiadam – to spróbuj niewiedzy. Stąd w ZMID szkolenia FMC i FME o prakytce inwestowania. Praktyka jest potrzebna, ale praktyka oparta tylko na własnych doświadczeniach, to tak jak uczenie się nauki na rowerze. Można się nauczyć samemu, tylko strasznie się poobijasz wcześniej. No i pytanie, czy po drodze nie zniechęcisz się. Wiele osób sparzy się 5 razy z rzędu i mówi, że rynek jest zły. Kiedy uważamy, że rynek jest zły, no to mamy już poważny problem. Rynek nie jest zły, rynek może być nieefektywny. Ale my zrozumiemy, czym jest tak nieefektywność, dopiero po czasie. Tylko wtedy już nie będziemy mieli pieniędzy.

Jakie inicjatywy ZMID planuje w najbliższej przyszłości?

Druga połowa roku w ZMIDzie szykuje się na prawdę gorąca. Pierwsza to Capital Market Games, czyli igrzyska rynku kapitałowego, które będą organizowane 23 września w Warszawie na Ursynowie. Będzie można pograć w piłkę, siatkówkę, koszykówkę, gdzie będzie można przeciągać linę, biegać z rodziną, gdzie będzie można stanąć w szranki z KNFem, zarządzającymi, analitykami czy inwestorami. Są tacy, którzy w biegu na 1500m bronią tytułu po raz trzeci.

Miesiąc później, 6 listopada , coroczna duża konferencja ZMID – „Przyszłość, Finanse, Rozwój”, gdzie będzie o przyszłości rynku finansowego. , Jakie przyszłość czeka rynek finansowy, gdzie i w co warto inwestować, skąd pozyskiwać środki i pomysły na inwestycje, który rynek będzie najbardziej perspektywiczny – to wszystko spięte w trakcie jednej konferencji, dostępnej dla wszystkich zainteresowanych.

Kolejne trzy inicjatywy to spotkania Your Empowering Success – w terminach 21 września, 9 listopada i 12 grudnia. Zapewnią one solidną dawkę inspiracji i motywacji – będzie z nami m.in. prezes PZU TFI – Marcin Adamczyk, który robił fenomenalna karierę na zachodzie, zarządzał miliardami, a teraz przeniósł się do Polski. Będzie, Adam Dakowicz, który startował z branży makaronów, a teraz jest prezesem Agio Funds, z 7 miliardami pod zarządzaniem. No i do tego wszystkiego już we wrześniu Robert Gwiazdowski który swoim podejściem do inwestycji, myślę, że wielu zaskoczy. Warto już teraz sobie zapełnić kalendarz.